Jump to content

Forum Użytkowników ZZR 1400 i GTR 1400

Highest Reputation Content


#23462 Dystanse Pod Kierownice

Posted by Mariusz dnia 22 October 2014 - 08:17

Ja powtórzę to co pisałem w odpowiednim temacie. Ludzie są różni, a ja popełniam często ten sam błąd co inni - zakładam, że słowo pisane odda moje emocje i zostanę zrozumiany np ironicznie. To niestety nieprawda, Czasami faktycznie należy się zastanowić, czy pisząc coś "szyderczo" z założeniem, że jest to celowe dla żartu, właśnie tak zostanę zrozumiany. Rozmawiając z kimś mówiąc oddajesz emocje gestami, mimiką, tu tego nie ma. Pisząc do znajomego z realu "Spierdalaj" wiesz, że się nie obrazi i co najwyżej odwzajemni Ci pozdrowienie. Tu -  możesz sobie kogoś naprawdę pogniewać!




#20016 Zzr1400 - Moje Odczucia Po 12Tys Km

Posted by nezka dnia 31 October 2013 - 09:33

Witam.

 

Jako,ze tegoroczny sezon mija pokuszę się o mała recenzje mojego motocykla.

Przez jakiś czas jeździłem Suzuki Bandit 1200, potem przez dwa lata Suzuki Bandit 1250 z 2010 , którego kupiłem jako nowy z salonu. Były to fajne motocykle i jazda nimi dawała dużo frajdy, tak po mieście jak i na dłuższych trasach.

Jednak czegoś mi brakowało... sam dokładnie nie potrafiłem określić i chyba bym został z tym Banditem do dzisiaj gdyby nie...
Szybka decyzja – zmieniam motocykl. Ale na co??

  • Na pewno powinien być duży...
  • Na pewno powinien umożliwić podróżowanie we dwie osoby... nie często ale czasami biorę swoja lepszą połowę na wycieczkę...
  • Jak podróż we dwoje to i moc musi być odpowiednia..
  • Lubie wszelkie bajery więc powinny też być...

Po przeglądnięciu propozycji producentów padło na 5 typów:

  • Suzuki Hayabusa
  • BMW1300S
  • Kawasaki ZZR1400
  • Kawasaki GTR1400
  • Honda VFR1200

Po dokładnym zapoznaniem się z rynkiem stwierdziłem,że Honda mi się nie podoba, BMW jest super...ale całkowity „golas” - jak dołożę dodatki jakie bym chciał to braknie mi kasy, Suzuki fajne... ale przez ostatnich kilka lat żadnych poważniejszych zmian nie wprowadzono, GTR fajny, super wyposażony do turystyki ale trochę nie mój styl... zostało Kawasaki ZZR1400.

Szukam salonu z dobrą cena i obsługą... wszystko przez internet i telefon. Długo by o tym pisać ale dość powiedzieć, że tylko dwa salony miały ochotę sprzedać ten motocykl, przesłały w terminie konkretne oferty, pozostałe dały oferty typu „odczep się” i nie ważne, że płaciłem gotówkąod reki! Ale tak już u nas jest.

Wybrałem salon MotoRP z Poznania i zamówiłem ZZR-a w malowaniu Special Edition 2013. Do tego dołożyłem stelaż na kufer centralny wraz kufrem z nakładką Kawasaki, szybę Puig, tłumiki LeoVince, jakiś alarm i dwa stojaki. Wszystko to załatwiłem przez internet, telefon... i właściciel salonu MotoRP końcem marca przywiózł przez pół Polski motocykl pod dom :-).

Wszystkim polecam ten salon - fachowa i rzetelna obsługa.

Dodatkowo dokupiłem stelaż szybkiego montażu i kufry boczne Hepco-Becker ( oryginalnych nie ma i podobno nie będzie), torbę 50l na tylne siedzenie SWMotech, olejarkę MotoOil, gniazdo zapalniczki i uchwyt pod nawigację... i to na dzisiaj wszystko co mam zamontowane w motocyklu.

 

Teraz wreszcie przechodzimy do sedna …

 

Wygląd:

 

O gustach się nie dyskutuje ale mnie się bardzo podoba.. duży, potężny motocykl , agresywna sylwetka, z dość szeroka czachą z czterema reflektorami i jeszcze światła pozycyjne :-)... kolega kiedyś powiedział, że dołożyć mu lufę z przodu i będzie czołg... czarne malowanie z paskami w zielonym kolorze na boku ładnie wygląda.

 

Ergonomia:

 

Mam 182cm wzrostu i 90kg wagi z lekkim brzuchem z przodu :-). Siedzę na nim swobodnie, dokładnie się opieram stopami o podłoże. Waga motocykla to 270kg więc jest co trzymać i trzeba uważać na zbyt mocne przechyły na postoju. Waga oczywiście „znika” jak tylko ruszymy z miejsca.

Kierownica dość szeroka, dwuczęściowa. Przekrój nie jest okrągły więc wszystkie popularne uchwyty, zaciski nie pasują.

Przełączniki standardowe plus klawisz sterowania komputerem – łatwo dostępne.

Hamulec i sprzęgło hydrauliczne z pompami radialnymi, ręka się męczy naciskając zwłaszcza sprzęgło. Wg mnie są trochę za duże klamki, które są regulowane – w przyszłości mam zamiar zmienić na mniejsze.

Kontrolki duże, jasne i wyraźne, prędkościomierz i obrotomierz analogowy – wyraźny i czytelny.

Wyświetlacz komputera... jak wyświetlacz - w jasnym słońcu, z zasunięta blendą i moją krótkowzrocznością widzę tylko duże ikony i cyfry :-). W nocy wyraźnie i ładnie podświetlony.

Kanapa duża, jednoczęściowa nawet dość wygodna. Dość powiedzieć,że trasa 600km nie daje się w dolne części ciała we znaki... natomiast 1000km od jednego razu już czuć, ale na jakim motocyklu takiej trasy nie czuć! Mam zamiar zimą przerobić ją w MarioMoto i dołożyć wkładki żelowe.

Zawieszenie przednie i tylne jest w pełni regulowane i dobrze jest dopasować je pod swoją wagę i styl jazdy. Ja trochę je utwardziłem – lubię „sztywniejsze” zachowanie motocykla. W internecie można znaleźć instrukcje i filmy jak to robić, ja zrobiłem to na „czuja” i zdecydowanie lepiej mi się jeździ.

Światła są bardzo mocne i jasne. Nie ma problemu z jazdą w nocy. Światła mijania jasne, dobrze oświetlają drogę – 100km/h można spokojnie jechać, natomiast jak włączymy drogowe to odbicie światła od znaków aż razi...sięgają daleko i nocna jazda nie sprawia żadnych kłopotów.

Zbiornik paliwa o pojemności 21l wystarcza na 200-300km zasięgu w zależności od stylu jazdy... ja staram się tankować co 200km, jest wtedy czas na kawę, papierosa, chociaż udało mi mi się kiedyś przejechać 280km ale spowodowane to było brakiem stacji paliwowej, jednak nie lubię jechać „oszczędnie” i z duszą na ramieniu ,że zaraz będę go pchał co wcale nie byłoby proste.

 

Jazda:

 

Silnik rozwija 200KM mocy i 162Nm momentu i wbrew pozorom nie jest to potwór którego trzeba się bać.
Przy spokojnej jeździe.. do 5-6tys obr/min moc jest oddawana spokojnie bez wściekłej narowistości którą to zygzak dostaje jak wskazówka obrotomierza przekroczy 6tys... wtedy dopiero się dzieje... gdy jest za „mocno” zaczyna działać KTRC czyli kontrola trakcji, która zapobiega uślizgowi tylnego koła czy niekontrolowanym poderwaniu przedniego. Działa to bardzo skutecznie – czuć wtedy lekkie „odpuszczenie” gazu ale moto cały czas niesamowicie przyspiesza. Przy bardzo ostrym starcie przednie koło lekko uniesie się w górę i po parudziesięciu metrach jest z powrotem na asfalcie. Jest to dla mnie fajna sprawa i pozwala na mocne odkręcanie gazu. Komputer umożliwia wybranie dwóch map
zapłonu FULL i LOW( 75% mocy) oraz 3 trybów kontroli trakcji oraz umożliwia jej wyłączenie.

Komputer daje też nam rożne bajery takie jak chwilowe zużycie paliwa, średnie zużycie paliwa, pozostały zasięg, temperaturę silnika i otoczenia, ładowanie akumulatora itp...

Po odpaleniu silnik pracuje równo i bez drgań w całym zakresie obrotów, nie ma uczucia drętwienia rąk czy nóg od drgań silnika.

Zygzak jest dużym motocyklem i jego promień skrętu „ w miejscu” jest dość duży , więc zawracanie na drodze to minimum na dwa razy i dobrze jest wtedy znaleźć równy kawałek... cofnięcie nim do tyłu pod górkę daje się nieźle we znaki. Trzeba też uważać gdzie się motocykl parkuje. W standardzie jest tylko boczna stopka i zbyt miękkie podłoże może spowodować przewrócenie motocykla – a to kosztuje. Jest też dość szeroki więc wpychanie się na „PP” mieście nie zawsze się udaje :-). Mimo wszystko nie czuję jakiś ograniczeń czy utrudnień podczas jazdy po mieście. Układ chłodzenia jest zmieniony w porównaniu do starszego modelu i wyposażony jest fabrycznie w dwa wentylatory na chłodnicy, dość szybko łapie temperaturę załączenia fanów a jest to 95st ale nie zauważyłem aby kiedykolwiek temp przekroczyła 100st, chociaż już jechałem w 35st upale w korku, jedynką 15 km/godz przez 40km. Wszystko wynagradza nam jazda poza miastem. Wyprzedzanie w tłoku na drodze jest bajeczne dzięki przyspieszeniu jakim dysponuje zygzak. Przyspieszenie jest wręcz niesamowite!! W zakrętach Kawasaki prowadzi się lekko i przyjemnie, nie czuć żadnego kołysania , uciekania przodu czy tyłu, jest stabilny i jedzie dokładnie tam gdzie chcemy. Może na torze przy ekstremalnie szybkiej jeździe może byłby problem w szybkim przerzucaniu z zakrętu w zakręt ale na drodze nie zauważyłem żadnego problemu. Nie miałem okazji jeździć po torze więc nie wiem co by było...kiedyś to sprawdzę. Dla mnie najlepszą prędkością do jazdy po naszych drogach jest 160 – 180. Wtedy mało wieje, drogi ubywa w szybkim tempie, silnik pracuje przy ok 5500-6000 obr, a motocykl jedzie jak po sznurku, tłumiki nie ryczą zbyt mocno (chociaż ja i tak jeżdżę w stoperach). LeoVince karbonowe dają ładny basowy dźwięk, jeżdżę z DB Killerami, a po ich wyjęciu słychać agresywny mocny ryk! Po autostradzie utrzymywanie stałej prędkości przelotowej 200-220 nie stwarza żadnych problemów poza finansowym :-) . W jeździe po mieście odczuwa się „wykastrowanie” motocykla przy niskich obrotach, ma się wrażenie ,że duża cześć tych 200KM pasie się gdzieś na łączce i nie uczestniczy w napędzaniu motocykla. Nie jest to bardzo przeszkadzające, ale sama świadomość ,że część mocy jest nie używana złości mnie. Skrzynia pracuje dobrze, jedynka oczywiście wchodzi z głośniejszym klikiem ale pozostałe biegi już bez żadnych dźwięków. Nie zdarzyło mi się aby bieg nie wszedł poprawnie czy wypadł. Dźwignia biegów w ustawieniu fabrycznym jest dobrze dopasowana i nie mam problemów z wbijaniem biegów w górę czy redukcją.

Hamulce są bardzo dobre, jak już wciśnie się klamkę - wystarczy jeden palec - to hamowanie jest naprawdę skuteczne. Przy bardzo ostrym hamowaniu nie ma ściągania,drgań czy innych niepokojących zachowań motocykla. Jest też bardzo wyczuwalne, nie ma obawy ,że „przypadkowo” zahamowało się nam mocniej :-) . Kierowcę wspomaga ABS na przód i tył – prawdę mówiąc nie miałem okazji sprawdzić działania ABS-u z przodu i niech tak pozostanie.

 

Zużycie paliwa:

 

Wiadomo, że każdy motocykl wypali tyle ile się mu wleje natomiast co do ZZR-a: przy agresywnej jeździe w mieście zygzak wypali +12l.. niestety czymś te konie są karmione, natomiast przy spokojniejszej jeździe 9-10 wystarczy. Jazda w trasie po zwykłych drogach w normalnym ruchu z prędkością ok 160-180 potrzebuje ok 7,5l.... kiedy ograniczymy prędkość do 140-150 potrzebujemy tylko 6,5l tak więc nie można powiedzieć, że ZZR jest bardzo paliwożerny i spalanie paliwa mieści się ogólnie pojętej „normie”. Ale gdy wypadniemy na autostradę i to najlepiej w Niemczech wtedy przy 220 spalanie wynosi 8,7l. W sumie po przejechaniu 12tys km w tym 4 tys po autostradach z dużymi prędkościami, średnie spalanie wynosi u mnie 7,2l. Nie jest tak źle :-) .

 

Bagaż:

 

ZZR jest motocyklem sportowo-turystycznym, czyli ni pies ni wydra. Jako pełnego turystyka Kawasaki oferuje GTR-a, jako sporta ZX10R, więc ZZR jest czymś pośrednim , dlatego ciężko jest na razie znaleźć boczne stelaże i kufry. Ja kupiłem zestaw bocznych stelaży i kufrów Hepco-Becker które z oryginalnym stelażem i kufrem centralnym dają niezłą możliwość zapakowania się na dwie osoby, ale wtedy zygzak jest szeroki i wpychanie się na trzeciego trzeba sobie odpuścić. Po załadowaniu kufrów i pasażera motocykl dalej ma wielka ochotę żwawo jechać. Nie czuć żadnego bujania, czy myszkowania po drodze. Dobrze jest ustawić zawieszenie do większego obciążenia. Ja napiąłem sprężynę amortyzatora tylnego o dwa i pół obrotu i było OK. Napięcie sprężyny jest dość utrudnione, ale możliwe do samodzielnego wykonania w garażu. Przy samodzielnych wypadach używałem torby SWMotech o pojemności 50l zakładanej na tylne siedzenie i kufra centralnego. Używanie torby wiąże się z lekkim matowieniem lakieru na plastikowych boczkach – ja zabezpieczyłem to miejsce folia ochronną. Z boku na wysokości środka kanapy są dwa obrotowe, chowane elementy służące do zapięcia bagażu a z tyłu dwa trzpienie. Całkowicie załadowany motocykl jest ciężki, drobne osobniki mogą mieć problem przy parkowaniu w ciasnych miejscach gdzie trzeba trochę manewrować.

 

Obsługa:

 

Wszystkie elementy motocykla są osłonięte plastikami. Niestety aby się dobrać do czegokolwiek np. do akumulatora musimy zdjąć boczną owiewkę z prawej strony. Nie jest zbyt trudne, ale trzeba uważać na cienkie plastikowe zaczepy  czy klipsy, które po jakimś czasie na pewno się wyłamią. W moim przypadku nie miałem zbyt dużej okazji cokolwiek wymieniać czy naprawiać oprócz podłączenia oliwiarki łańcucha czy gniazda zapalniczki, więc trudno powiedzieć co będzie w przyszłości. Jak na razie wszystkie obsługi wykonuje w serwisie wg instrukcji, oprócz tego, że wymieniam olej i filtr co 6tys km a nie jak zaleca instrukcja co 12tys. Wcześniej używałem oleju MOTUL 300V 10W40 - teraz zalałem  MOTUL7100 10W40 - polecił mi go serwisant jako bardziej odpowiedni.

 

Podsumowanie:

 

Zygzak jest bardzo mocnym ,bardzo szybkim motocyklem ale też i przyjaznym kierowcy.

Jazda kilkaset km jednego dnia jest przyjemnością a nie udręką , jest wygodny i pewny w wprowadzeniu. Jak na razie jest niezawodny, a podróżowałem już w ulewnym deszczu, w korku w dużym upale i 800km autostradą ze średnią prędkością 200km/godz. Nie ma znaczenia dla ZZR-a czy na pokładzie siedzisz sam czy z pasażerem.

Nie polecam tego motocykla do lansu po mieście, bo nie po to jest stworzony ale gdziekolwiek nim byłem zawsze wzbudzał zainteresowanie, może z powodu, że jest ich mało.

Czasami sobie myślę, że Kawasaki ZZR1400 ktoś skonstruował jakby dokładnie znał moje wymagania i oczekiwania.. innymi słowy mówiąc : jest szyty na miarę dla mnie.

pozdrawiam

nezka




#30410 Dodano: Kawasaki Gtr1400 (2008)

Posted by PałaszD dnia 31 January 2017 - 22:03

Hehe WLMI masz pierwszeństwo odkupu ;)

 

W niedzielę pośmigane, nie obyło się bez foty :)

 

Nadwarciańskie krajobrazy ziemi pyzderskiej

 




#23117 Dystanse Pod Kierownice

Posted by Zyzu dnia 23 August 2014 - 13:05

No to ja tez zalozylem.

1.Odkrecamy,zdejmujemy kiere

2.Czyscimy syf

3.Smarujemy troszke smarem,olejem itp zeby dystans wlazl na kiere

4.Zakladamy dystans a na niego kiere

5.Skręcamy wszystko do kupy-oczywiscie z dystansami powinny byc dluzsze sruby

Test dopiero w poniedzialek

 

Attached Thumbnails

  • IMG_8893.JPG
  • IMG_8894.JPG
  • IMG_8895.JPG
  • IMG_8896.JPG
  • IMG_8897.JPG
  • IMG_8898.JPG



#21319 Pierwsze Wrażenia Z Gtr 1400

Posted by adachor dnia 07 March 2014 - 17:31

Kupiony. Z pierwszego tłoczenia, pachnący, wyposażony u dealera w klamoty. Pełna przyjemność. Najechane 1 000 km i pierwszy przegląd. Do tej pory żadnej Japonii, ujeżdżane tylko BMW z tych największych, więc dla mnie GTR nie jest wcale jakimś obszernym motocyklem. Jazda rekreacyjna. Opony standardowe, wydech Vince&Hines, kanapa żelowa. I takie pierwsze odczucia:

 

Pozycja mi i plecaczkowi odpowiada, jest kompromis między wygodą i aktywnością. Na kanapie można się cofać i przybliżać, obejmując kolanami bak. Nie jestem pewny, jak będą czuły się nadgarstki po dłuższej jeździe, bo kierownica nie jest za wysoka. Zobaczymy po tysiącu ciurkiem na siodełku... Wpływ pasażerki w zasadzie nieodczuwalny.

 

Prowadzenie i zawieszenie. Na wprost bez zastrzeżeń, prędkości do 180 km/h z trzema kuframi stabilnie. Dalej nie goniłem, bo silnik na dotarciu. Podejrzewam, że jest w tym zasługa akcesoryjnego tłumika, bo sporo mniejszy i lżejszy (gra wspaniale). Winkle - w początkowej fazie czuć opór kierownicy i trzeba po prostu go pokonać. Potem składa się już sam bardzo ładnie i pewnie. Bez przeszkód można dokonać korekty i lekkiego przyhamowania tyłem w zakręcie. Pewnie można by rozpisywać się o prowadzeniu w nieskończoność, gdyby miało się większe doświadczenie, niż moje, ale dla mnie po prostu jest bardzo dobrze i nic negatywnego nie zaskakuje. Nie prostuje się nadmiernie, nie wali w zakręt, nie zacieśnia, nie poszerza, jest precyzyjne. Ma się poczucie kontroli. Podobnie zawieszenie. Na fabrycznych ustawieniach, tylko lekko pokręcone napięcie tyłu. Pojeździłem trochę po dziurawych DK i gminnych na wschodzie Polski, dwa razy dobiłem, jak dla mnie jest sztywne (co lubię) i nic złego nie zaskakuje. O oponach nic nie powiem, bo nie zmuszałem ich jeszcze do niczego szczególnego. Tak, czy owak - 190 mm z tyłu daje poczucie pewności.

 

Silnik. Choć z jednej strony elastyczny, z drugiej oczekiwałem nieco większego kopa od dołu. Ale zbytnio nie narzekam, więcej po prostu mi nie potrzeba. Trochę zmienia się charakterystyka na ustawieniu EKO, na samym początku jakby lekko większy moment, ale potem mniej mocy. Kultura pracy wzorowa. Można spokojnie wyprzedzać na piątce i nawet na nadbiegu. W zasadzie od biedy można za bardzo nie przejmować się biegami, bo piec sporo wybacza, bez jakichkolwiek torsji, szarpań, tylko wolniej się rozpędza. Ale poznamy się lepiej po dotarciu. Spalanie ładne, na dotarciu w mieście 5-6 litrów.

 

Skrzynia biegów. Soczyste klaknięcie z bujnięciem z jedynki na postoju, ale lubię jak moto pokazuje w taki sposób, że żyje:-) Generalnie precyzyjna, ale słabo sygnalizuje wbicie. Kilka razy za słabo ruszyłem kopytkiem i nie weszło, co mnie zdziwiło. Dość trudno znaleźć luz na światłach. Jak dla mnie odrobinkę za krótka jedynka, bo na dwójce moto aż przyhamowuje, ale nadbieg jest genialny. Oszczędny, spokojny, a jednocześnie moto na nim może fajnie przyspieszyć. Myślę, że właśnie nadbieg zabrał dużą część klientów Yamaszcze FJR. Po bawarkach z suchymi sprzęgłami samochodowymi - w GTR zwyczajnie nie czuję sprzęgła. Dla mnie skok jest bardzo mały i mimo hydrauliki, dźwignia wcale lekko nie pracuje. Więc trochę przyzwyczajenia mnie czeka :-)

 

Wał napędowy - po prostu go nie ma:-) Super! Pełna perfekcja. I do tego pięknie wygląda. Oby był trwalszy (niż wiadomo w czym)...

 

Hamulce. Tu bałem się najbardziej. Że niewyczuwalne, że ciastowate, niedozowalne, że tył blokuje, że fading... Nic z tych rzeczy. Dla mnie ostre, wyczuwalne, ABS jak dotąd siedzi cicho. Ważne tylko, żeby wiedzieć, że są dwa tryby różniące się balansem i klamka uruchamia wszystko, a pedał tył z jednym zaciskiem przodu. Mi to wystarczy. Chociaż (odpukać) nie musiałem testować hamulców w sytuacji skrajnego zagrożenia. Przeszkadza mi natomiast pulsowanie klamki, zwłaszcza jak jeszcze wciśnie się nie wiadomo po co pedał. No i zobaczymy, jak będzie z przegrzewaniem w górach na serpentynach.

 

Wskaźniki, komputer, wyposażenie. Zegary czytelne, skuteczne i proste. Tempomat można sobie odpuścić bez żalu. Brakuje mi ogrzewania kanapy. Za to ogrzewanie manetek jest wspaniałe i nie rozumiem, jaki wielki koszt byłby przy kanapie. Ile tysięcy złotych? Tak samo, ile kosztowałoby zrobienie małych uchylnych żaluzji w plastiku bocznej owiewki, żeby puszczały ciepłe powietrze na nogi? Ile? Pięć złotych? Pięćset? I zupełną pomyłką jest półka bagażnika. Pusty kuferek 47 litrów drga i tylko patrzeć, jak odfrunie na autostradzie. Księgowego, który to wymyślił, należałoby powiesić za jaja, bo tym jednym tanim elementem bardzo zepsuł cały obraz turystyka. Wymiana na aluminiową płytę nieodzowna, a już trzeba się z tym oddzielnie bawić. Kilka głupich oszczędności i motocykl całkiem niezasłużenie ląduje na innej półce, a szkoda. Bo samo spasowanie elementów jest wzorowe. Kształt owiewek bardzo mi leży, linia ładna, skuteczna. Po prostu to bardzo ładny, nie przekombinowany i naturalnie piękny konstrukcyjnie motocykl. Reflektory skuteczne, wypada tylko wymienić postojówki na ledziki i fabryczne H4 na lepsze Philipsy.

 

Teraz troszeczkę pomarudzę. Lusterka. Nie jest źle, ale dobrze też nie. Powinny być podniesione jeszcze do góry o kilka cm. Są specyficzne: z racji kufrów nie widać sytuacji bezpośrednio za motocyklem w osi, natomiast bardzo szeroko pokazują sytuację na sąsiednich pasach, więc zmiany kierunków przychodzą z nimi łatwo, ale zerknięcie, czy nie śledzi nas np. kino objazdowe - już nie. Wykończenie - generalnie słabo, plastiki rachityczne, schowek w owiewce przemilczę, dlaczego nie ma schowka z prawej, skoro jest pusta przestrzeń? A tylko wersja do Kaliforni ma tam pod owiewką filtr paliwa. Zamki kufrów czysty plastik i lepiej, żeby nikt się na parkingu do tego nie dobierał, bo tylko chrupnie i weźmie co chce. Ochrona wiatrowa nie najgorsza, choć szyba mogłaby być też wyższa powiedzmy o dwa, trzy centymetry, a tak jeżdżę cały czas z całą w górze. Kufry pojemne, zakładanie-zdejmowanie poezja, tylko te zamki... No i w baku brakuje mi jeszcze co najmniej dwóch litrów (miejsce na górze jest, bo bak płaski)... Inna sprawa, że w kawasaki nie trzeba nic dopłacać do tego wyposażenia. Nie zrozumcie mnie źle, kupowałem GTR z pełnym rozmysłem, bez piany i wiedziałem że z wyposażeniem będzie co najwyżej poprawnie, powiedzmy na czwórkę. Ale tęsknota za piątką pozostaje. Bo szóstka to już tylko dla kujonów z Bawarii.

 

Więcej grzechów nie pamiętam, choć pełen obraz będę miał za pewne dopiero po sezonie. Ciepło się w Polsze robi, oby wojny nie było, to sobie pojeździmy:-)

 

Nad Wisłą na wysokości Otwocka. Początek sezonu 2014.

 




#19545 Historia Mojego Zygzaka - Ku Przestrodze

Posted by Hubert dnia 23 September 2013 - 14:30

Bardzo współczuje Rymek zaistniałej sytuacji. Najbardziej zastanawia mnie jak mogło dojść do takiego wkręcenia się na obroty... Przecież przepustnice w sumie sterowane są linką. Chyba, że coś wpadło do kanału (np. wspomniana śrubka od motylków) i je zablokowała w pozycji otwartej. Czy do tego samo-wkręcenia doszło jak jechałeś tzn jechałeś wcisnąłeś sprzęgło i wtedy silnik się nakręcił?

 

Co do zaworów to w zzrze mają tendencje do osiadania w gniazdach tzn luzy się zmniejszają w szczególności na zaworach wydechowych. Ja u siebie regulowałem co 30kkm dwukrotnie. Za pierwszym razem przy 30kkm jak zmieniałem uszczelkę pod pokrywą zaworową bo ciekła, za drugim razem przy 60kkm jak wymieniałem  łańcuszek rozrządu - był strasznie wyciągnięty. 

Trzeci raz nie zdążyłem bo sprzedałem moto z przebiegiem 85kkm. :)

 

Ogólnie moto było bardzo wytrzymałe, jedynie pod koniec zaczęło dziwnie "bujać" kierownicą (takie shimmy slow motion ;)) 

 

Z tym przegrzewaniem to nie ma co przesadzać. Wskaźnik jest tak skalibrowany, że w kółko się wachluje. Kiedyś stałem na granicy z Czarnogórą w korku i było 42C w cieniu i nigdy nie pojawiło się ostrzeżenie o przegrzanym silniku. Oczywiście wentylator chodził cały czas.

 

Mam nadzieję, że uda Ci się wywalczyć kasę za ramę. Jednak nigdy nie wiadomo czy po sprawdzeniu na akcji, ktoś nie wyjmował silnika z jakiegoś powodu i po robocie dokręcił go tak jest w manualu czyli za mocno...




#16455 Prawdopodobna Destrukcja Totalna Mojej Żabki !

Posted by Marcin Wnuk dnia 01 May 2013 - 07:07

Siemka, nic sie nie skonczy!!! Mam a raczej mialem kolegow, ktorzy stracili zycie przez "panienki ze szminka". Jeden z kolegow okropnie cierpial! Po kolejnych amputacjach czesci konczyn zmarl w tym roku po 7 m-cach w szpitalu MSWiA w Wa-wie a ja "latam" i jeżdząc mysle o przyjaciolach, mysle, jakie popelnili bledy, zeby ich nie powielic!!! Takie sytuacje ucza pokory i buduja "potege" najwazniejszej, wlasnej odpowiedzialnosci!! Jak Cie czytalem na FORUM, wydawales mi sie zawsze strasznie zarozumialym typem bez odrobiny pokory. Mylilem sie? Pytanie do Forumowiczow!!! Ty nie zsiadaj, bo zycie straci sens!!! Po tym przezyciu bedziesz najlepszym motocyklista na ziemi!!! Szybkiego powrotu do zdrowia!!! Jak chcialbys mi" pocisnac" osobiscie, chetnie podam nr tel., ba, nawet adres:) Trzymaj sie "kolego"!!!




#30421 Gtr Wrażenia, Porównanie Do Fjr

Posted by t_racer_ dnia 01 February 2017 - 16:20

Siodło może ocierać o bak i skrzypieć bo zgubiły się gumowe kliny, które powinny być przyklejone na końcu zbiornika paliwa, przed jego dolnym mocowaniem. U mnie też się odkleiły, ale nie zginęły ;-).
Na schemacie mają numer 92161.

To co piszesz o pozycji pasażerki  pokrywa się z naszymi obserwacjami po przejażdżce na FJR. Na FJR pasażerka jest chroniona przed wiatrem bo bardziej chowa się za kierowcą. Ale ogólnie więcej miejsca ma na GTR.
Ochrona od wiatru nóg, rąk i korpusu kierowcy na plus dla GTR, na FJR czułem jak powiewają mi nogawki :-) Tyle, że ja mam poliftową szybę i lusterka. Na minus zawirowania od szyby.
Co do obciążenia rąk, to mnie pobolewały nadgarstki. Diametralnie to się zmieniło gdy po ataku rwy kulszowej zaaplikowałem sobie dwa tygodnie regularnych ćwiczeń. Wzmocnienie mięśni brzucha i pleców pozwoliło mi zachować właściwą pozycję na motocyklu bez wiszenia na kierownicy. Polecam ćwiczenia plank, lub po naszemu deska.
Charakter silnika i zawieszeń jest inny niż na FJR i tu już co komu w duszy gra. GTR bardziej nastraja do jazdy aktywnej i dynamicznej, FJR chyba, bo małe mam z nią doświadczenie, bardziej do płynnego połykania przestrzeni. Jako fan Yamahy celowałem w FJR, przypadkiem trafiłem GTR i jestem przekonany, że pofarciłem :-) Po przeczytaniu relacji z Waszych podróży wnioskuję, że dynamiczny GTR bardziej Wam przypadnie do gustu, szczególnie w zakrętach :-) No i GTR ma znacznie pojmniejsze kufry boczne, mimo że zadarte jak tyłek murzynki z NY... :-Dimage.jpeg


#30403 Gtr Wrażenia, Porównanie Do Fjr

Posted by PałaszD dnia 31 January 2017 - 21:03

Pojeździłem w weekend troszkę na GTR - 150km w dwie osoby. Pierwsze wrażenia - mieszane...

Siedzi się ciut wyżej niż na FJR. Faktycznie pozycja ciut bardziej sportowa. Nie wiem dlaczego, ale lekko mi "więdły" ręce w łokciach - może temu, że dawno nie jeździłem :)

 

Żona zadowolona, bo siedzi wyżej i więcej widzi, ale za to wieje jej bardziej :D

 

Maszyna ładnie chodzi, ale jedna rzecz mnie zdziwiła. Mam nadzieję, że to nie jest nic poważnego - otóż w FJR zawsze po dodaniu gazu z byle jakiego biegu ładnie się rozpędzała, a w GTR jadąc na 3 biegu jakieś 15km/h (hamowały auta przede mną - skręt w lewo) po dodaniu mocniej gazu w zakresie obrotów od 2 do 3 tys jakby za bardzo nie chciał jechać, po chwili gdy tylko przekroczył 3tys wyrwał jak szalony...

V-max jeszcze nie testowałem, ale ponad 200km/h już było i hulało nieźle :)

Prowadzenie też super no i ten nadbieg... poezja :D monitowałem zasięg i po przejechaniu tych 150km ani jedna kreska na wyświetlaczu nie spadła :D

Nie wiem jak u Was, ale mnie np trochę irytuje "trzeszczące" siedzenie zn skóra ociera się o bak wydając takie "skrzypienie" ale to szczegół.

 

A i jeszcze z tych "minusików" to temperatura silnika - przy około -1stopnia w trakcie jazdy była tylko 1 kreska, a jak się zatrzymałem na dosłownie 2-3 min to włączał się wentylator (skoczyło na 3 kreski) Po kilkudziesięciu metrach znów spadało na 1 kreskę. W FJR zawsze stało na 2/4 a jak stał jakieś dobre 5 min to wskakiwało na 3, a wentylator startował przy 4 kresce po odczekaniu nawet kilkunastu minut.

 

Napiszcie mi proszę, że te zmulenie z dołu jest normalne. Bo już zaczynam się martwić...




#30332 Podwójne Wydechy W Gtr

Posted by ZYGZAK dnia 26 January 2017 - 23:56

A i ja się podepnę pod ten temat, bo może jedna opinia T-racera nie będzie dla Ciebie Pałasz wystarczająca i popełnisz te przestępstwo jakim jest montaż dwóch tłumików w Gtr-erze. Popieram T-racera Gtr z dwoma tłumikami nie wygląda za ciekawie...zresztą na tym zdjęciu co zapodałeś ma on tłumiki od mojego bzyka i o ile do Zygzaka to one jako tako pasują to do Gtr-a już nie. Także te dzieło sztuki jakim jest kardan i wahacz muuusi być widać. Zostaw tłumik fabryczny a jak on Tobie nie będzie wystarczał to można pokusić się o kupno tzw. akcesoryjnego. Tylko, że najlepiej by było zmienić go całego, razem z kolektorami. Trafić na jakiś porządny zestaw, 4 w 1 kolektory ze stali nierdzewnej lub kwasowej do tego tuba końcowa. Potem modulik, wizyta u naszego Doktora by to wszystko razem idealnie dopasował, trochę będzie głośniej ale Gtr powinien lepiej po tym chodzić. A co do samych kolektorów to ja już dałem sobie spokój z czyszczeniem. Nie ma żadnego efektu. Po roku od kupna dostały takiego rdzawego koloru, że szok! W ogóle już na nie nie patrzę nie chcę się denerwować. Uważam, że powinny być wykonane z lepszego materiału bo teraz po 9 latach wyglądają jakby miały ze 100... ;-)




#30309 Podwójne Wydechy W Gtr

Posted by t_racer_ dnia 25 January 2017 - 22:28

Ja też dość długo tęskniłem do podwójnych wydechów. Trzy poprzednie Yamahy,XJ600 i dwa FZ6S, którymi jeździłem takie miały. Wydechy Fazerów pod tym względem szczególnie mi pasowały, bo były upchnięte w zadupku. Ale jak się oswoiłem ze Smoczycą to teraz bardzo sobie cenie widok wału kardana. Zastanów się czy tak nie jest lepiej? Wyeksponowany kardan i cała tylna zawiecha moim zdaniem wygląda bezbłednie, a drugi wydech je zasłoni i doda ciężkości sylwetce motocykla. Tak jak jest teraz GTR bez kufrów, pomijając gabaryty, ma sylwetkę motocykla sportowego i to jest dla mnie fajne :-)


#30301 Wymiana Baterii W Czujnikach Ciśnienia W Kołach.

Posted by t_racer_ dnia 25 January 2017 - 18:14

@Kazik masz racje, Rzyrzu to sknera  :-P  i się trzy razy drapie za uchem zanim wyda kasiorę na GTR-a, on to tylko zetzetzetzet i tak cały dzień. Potem zeta na nic nie ma, nawet na świeczkę co by rozjaśniła ciut ten okropny angielski smog. Po klocki przyjeżdża do Polski i po skórę zanim zabije niedźwiedzia. Ach ten Rzyrzu !  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen: 


Sknera, sknera... a kto ma najbardziej zmodzonego ZZR-a na całym forumie? Wszelkie możliwe bajery i ekstrasy za ciężkie funciory i ojrasy ma poinstalowane. Więc jaki sknera? Ja to raczej bym powiedział, że nie ma kasiory jaką Zyzu by na ZZR-a nie wydał i akcesorium którego by mu nie podarował ;-)


#30276 Szarpnięcie Przy Wbijaniu Jedynki.

Posted by PałaszD dnia 24 January 2017 - 23:33

hmm.... a rozklejacie sprzęgło przed odpaleniem?

Przeważnie sklejone sprzęgło powoduje szarpnięcie przy wrzuceniu 1.

 

Jeszcze przed odpaleniem silnika wrzucamy 1, wciskamy sprzęgło i lekko do przodu - poczujemy opór, który za chwilę zniknie - sprzęgło rozklejone. Odpalamy, wrzucamy bieg i jazda :)




#30273 Dodano: Kawasaki Gtr1400 (2008)

Posted by PałaszD dnia 24 January 2017 - 23:24

Nazwa: Kawasaki GTR1400 (2008)Właściciel: PałaszDOpis: Marzenia się spełniają :) GTR w garażu jest tego dowodem :) wymarzony od pierwszego wejrzenia :)Pokaż pojazd


heh to jeszcze Wam po krótce opiszę historię zakupu:

 

No więc stało się - jedno z największych marzeń spełnione :)
Rozpiszę
się trochę, bo historia jego zakupu jest nieźle zakręcona i pełna
niespodzianek, jakie nas spotkały... no więc od początku.

Zerknąłem
po nowym roku w zaskórniaki i uzbierało się już ponad 3 tys.
Pomyślałem, że może by tak jeszcze dozbierać trochę i pomyśleć o GTR.
Przyjąłem, że jak by się udało do wiosny to byłoby super...
Zacząłem
oglądać ogłoszenia i w sumie nic ciekawego nie było, bo tanie
egzemplarze były podejrzane, pośrednich nie było... postanowiłem więc z
ciekawości ogłosić FJRkę. Miało to być tylko takie sprawdzenie
zainteresowania, cenę też dałem nie najniższą.

Ku mojemu
zdziwieniu już w pierwszy dzień miałem kilka telefonów, maili i nawet
oglądający przyjechał - pomyślałem, że jest dobrze :)

W
czwartek 19 stycznia po 13 dzwoni mi brat, że ktoś wrzucił nową aukcję -
tylko na 4 dni, bo wyjeżdża... Z początku wydało mi się to podejrzane,
ale po powrocie do domu poprosiłem Was o ocenę i
komentarze były pozytywne. Więc zadzwoniłem do sprzedawcy.

Rozmowa
trwała z 15 min, wszystkiego się dowiedziałem... i napaliłem się na to
moto. Tylko wpierw trzeba sprzedać FJR no bo skąd kasa?
Podczas
rozmowy z Anią pada propozycja z jej strony - może wziąć kredyt, który
się spłaci po sprzedaży FJR - wiadomo prowizja jakaś tam jest, ale jak
atrakcyjna cena maszyny to te kilka stówek nie robi różnicy.... W sumie
tylko na takiej rozmowie się skończyło.

W piątek 20 miałem wolne i Ania też, ona planowo wg grafiku, a u mnie rozdawali urlopy bo mniej pracy to wziąłem :)
od rana pojechaliśmy na termy - pełen luzik i zero myśli o motocyklu :) wracając naszła nas ochota na McDonalda.
Jemy
sobie i zagadałem do Ani - a Ty z tym kredytem to serio? Ona mówi, że
jak najbardziej, skoro okazja itp... i mi mówi, że można w PKO
spróbować, bo mamy tam hipotekę...
Pomyślałem, że w sumie to ma rację. OK kończymy żarcie i lecimy do Wrześni, do naszego banku :)

Godzina
14:40 siedzimy u Pani i pytamy o kasę - w międzyczasie telefon do
sprzedającego - nie odbiera, piszę sms, czy aktualne...czekam na
odpowiedź, a pozytywna decyzja już jest. Mam składać podpis i jest -
oddzwania. Pani wcześniej wyjaśniłem co za akcja więc ze spokojem
czekała aż skończę rozmawiać.

Podczas rozmowy okazało się, że
jutro ma być o 12 klient z Krakowa. Mówię, że wpłacę zaliczkę i jutro
przyjadę, a gość, że on zaliczek nie chce, kto pierwszy ten lepszy - to
mu mówię, że biorę kasę, organizuję transport i jadę - będę pewnie około
22, a on, że OK nie ma problemu :)

Z
kasą w rękach telefon do brata - teść jego ma busa, ale okazuje, że się
był rozbity, szukam dalej. Szparag też ma auto rozbite, ale podpowiada
mi, żebym zadzwonił do gościa, bo za 150 ma busy na dobę. Szybki
telefon, jest BUS, można jechać.

Ogólnie nie ma rewelacji, paka
bez światła, pasy są, brak najazdu. Nie oddzielona przestrzeń bagażowa
od kabiny. Hałas jak cholera, piździ, przeguby wyjebane, ale nie ma
czasu na wybrzydzanie.

W sumie zeszła ponad godzina na całe te
akcje i o 17:30 ruszamy. Wg nawi będziemy o 23... informuję o tym gościa
- nie ma problemu.
Na autostradzie włącza się kontrolka serwisowa -
na czerwono. Właściciel wyjaśnił, że auto pewne, ale czasami kontrolka
się włączy, to wtedy zatrzymać się, zgasić auto i odpalić ponownie. Tak
też robię, jedziemy dalej :) po kolejnych 100km to samo. Znów STOP, OFF/ON i jedziemy.

W
Radomiu kolejny raz akcja. Staję na poboczu, gaszę, odpalam i cisza...
nie kręci. Coś pika, same się drzwi zamykają... WTF? próbuję znów,
cisza... o kurwa, jest gnój... po kolejnych próbach odpala, ale nie
idzie biegu wrzucić. O co chodzi?? Dzwonie do gościa - podobno skrzynia
czasami się zakleszcza i takie cyrki są (to automat). Każe poczekać
chwilę i próbować dalej.  Odpalamy, biegi wchodzą, jedziemy.
Po kilku
km znów kontrolka. Tym razem pierdole, nie gaszę i jadę. Problem polega
na tym, że nie zmienia biegów i jadę na 5 - starty mega długe, ale
jedzie. Po kilku hamowaniach zrzucił bieg na 3 i w trasie już dupa, bo
max 60km/h i pod czerwone pole. OK - pod knajpą z hotelem pauza - niech
ostygnie, a jak nie pójdzie to mamy chociaż nocleg.

Po przerwie odpalamy, wszystko OK jedziemy. Błędów ze skrzynią już więcej nie ma :)
skończyło się na strachu, ale mamy plecy. Wg Google Maps dojedziemy
chwilę po północy. W Zamościu - 20km przed celem włącza się rezerwa.
Mijamy Orlen, na którym planuję zatankować podczas powrotu - teraz nie
ma czasu. Zjeżdżamy z drogi krajowej i lecimy na Adamów. Tu już więcej
śniegu, ale droga czarna. Miejscami tylko lekko nawiane....

Według
nawi musimy zaraz skręcić w lewo i jechać 2km prosto. Patrzę - droga
cość mocno zaśnieżona, ale domy są jakieś więc jadę. Dzwonię, że już
prawie jestem, gość mówi, że wychodzi do głównej i czeka. W pewnym
momencie coraz mniej odśnieżone, aż przy ostatnim domu znak "KONIEC
DROGI UTWARDZONEJ". Dzwonię i gość mówi, że chyba przejechałem - próbuję
nawrócić i ZONK. Tylnie koło wpadło w zaspę i nie mogę ruszyć. A to
automat. Ciemno jak w dupie u murzyna i nic nie możemy zrobić. Dzwonię
do gościa, że się zakopałem i próbuję wyjechać.
Ania załamana, ja tak
samo. Jest już wpół do pierwszej!! Po prawie 30min jakoś udaje się
wyjechać. Ale poziom adrenaliny u mnie i u Ani wskoczył ponad normę.
Dzwonię, że jedziemy, żeby wyszli i na linii mówię, gdzie jestem. Koleś
nie kojarzy podstawowych obiektów i motam się na skrzyżowaniu, zawracam,
i niby już jadę dobrą drogą - jest!! Czekają przy drodze. Wjeżdżam na
posesję - jest mocno zaśnieżona i znowu się ślizgam. To wina mrzawki
która spadając na  śnieg robi cienką warstwę lodu.

Moto piękne,
jestem zachwycony. Koleś wszystko tłumaczy, pokazuje. Wszystko zgodnie z
rozmową i zdjęciami. Dodatkowo dowiaduję się, że ma radio dołożone i
grzane manetki :D idziemy pisać umowę, bo szkoda czasu.

o godzinie 2 idziemy pakować francę na pakę. Kładą 3 grube deski, podkładają kobyłki pod spód - rampa 1 klasa!!

Były
już właściciel proponuje, żeby wjechać nim powoli, bo wepchnąć będzie
cięzko. Ja mówię, że nie wsiądę, bo widziałem filmiki na Jutube z takich
akcji, a On twierdzi, że zrobi to bez problemu :D OK to niech wjeżdża, a ja z jego ojcem i bratem asekuracja po bokach.
Będąc
już na samej górze zahacza spodem o deskę ze względu na zmniejszenie
prześwitu - przód już przeszedł a tył został i jebut na bok całe moto -
KURWA LECI!!! ale koleś przyjął uderzenie o bok auta na swoją klatę, ja
dostałem lekko z tylniej, kręcącej się opony. Szybko opanowana akcja,
kolesia boli łapa, ale moto całe :D

Zapinamy pasy, weryfikujemy naciągi itp, pożegnanie i jazda.

Nawi
odpalona. Jedziemy na stację po paliwo, na Hot-Doga (bo od 13 nic nie
jedliśmy). Znaki na Zamość na wprost, nawi kieruje w lewo. Przejechałem
skrzyżowanie i próbuję nawrócić, ale wszędzie śnieg i widmo kolejnego
ugrząźnięcia. Zawracam po niecałym kilometrze.

W oddali widać
stację i BUM auto zgasło, czerwona kontrolka silnika. KURWA KURWA
KURWA!! co znowu?? Próbuję odpalić kręci, ale nie daje... odpalił i
zgasł... no tak - brak paliwa, ale wskazówka jeszcze nie leży, a
zrobiłem dopiero 40km... w sumie pół godziny silnik też chodził jak
byliśmy zakopani... Wysiadamy i przed 3 idziemy z buta na stację - jakiś
kilometr :D
jaja jak berety. Mamy nadzieję, że to faktycznie paliwo i że się nie
zapowietrzy pompa. Śmiejemy się już bo ilość niespodzianek nas całkiem
przerosła. Po niecałej godzinie lejemy paliwo i odpalamy :D
szybki hot-dog na stacji, tankowanie i jedziemy. Drogi czarne i puste -
mogłem od biedy na kołach jechać, tylko te kilka km do tej wsi byłby
problem.

Oczywiście wg nawi będziemy o 10 w domu... masakra. Ja
zmęczenia nie czuję, Ania idzie na 11 do pracy - miała iść na 6 rano,
ale się zamieniła z koleżanką :)

Auto
działa właściwie, ale hałas straszny i piździ. Ja już cierpnę, Ania tak
samo. Zasnęła na chwilę, a mi coś nie pasuje - tędy nie jechaliśmy...
Szyba weryfikacja i okazuje się, że prowadzi nas na Warszawę, bo taką
drogę Google wybrało. Co za gówno!! Ania weryfikuje i w pierwszą stronę
pokazuje inaczej niż spowrotem. Jadę na Białobrzegi i Kozienice - droga
nr 48 kręta jak cholera max 60-70km/h co za gnojowica, a wcześniej same
dwupasmówki były :) wylatujemy w Białobrzegach na S7 i lecimy na Wiskitki i A2.

Chwilę przed 10 jesteśmy w domu - zmęczeni, bez snu ponad 30h, prawie 1200km, ale zadowoleni z zakupu :)

SPONTANY SĄ NAJLEPSZE :)




#30034 Docieranie Gtrka

Posted by Zyzu dnia 04 January 2017 - 21:06

Przemo zna i jeździ tylko w jedno miejsce-Grossglockner :mrgreen:

Jak pojechaliśmy na majówke w Dolomity to często zamykał peleton-raz sie chłopina zgubił i szukaliśmy go pół godziny.

Z koleii Paolo to jest gość-można z nim nieźle pośmigać.....o ile jest wyspany,najedzony...i trzeźwy :lol:

Ps-jedzie kobitka na GS-ie?? Jeśli tak to krzyż na droge.....słabo to widze :cry:




#30028 Docieranie Gtrka

Posted by kawiarz75 dnia 04 January 2017 - 13:21

Chyba znam tą ekipe co się w tańcu nie pierd..li  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:  Zapewniam Cie że nie przekroczysz 5k rpm :lol:  :lol:  :lol:

Zyzu - nie mylisz się, znasz

 

 o tyle pałowania na autostradzie się wystrzegaj.

i tego się właśnie obawiam, najwyżej wyjadę 2 dni wcześniej :roll: :-D :mrgreen: . Po ilu km mogę już więcej odkręcić ? nie chodzi mi o teoretyczne pitolenie, tylko w praktyce jak to u Was było




#29986 Wszystkiego Dobrego Z Okazji Bożego Narodzenia

Posted by ZYGZAK dnia 24 December 2016 - 17:50

Zdrowych, wesołych świąt Bożego Narodzenia i dużo szczęścia w nadchodzącym Nowym Roku. Wspaniałych motoprezentów pod choinkę i dalekich tras w nowym sezonie!




#29897 Problem Z Uszczelniaczami All Balls I Olejem Lag

Posted by Koodlaty dnia 24 November 2016 - 19:00

Opiszę moją historię z ku przestrodze

Rok temu ok 6 grudnia stwierdziłem że przejadę się na moto-mikołaje do Katowic temp ok 5 stopni więc w miarę znośnie, po dojechaniu na miejsce tzn. pod spodkiem moim oczom ukazał się radosny widok kapiącego oleju z lewej lagi. Myślę sobie no nic kiedyś musiało to nastąpić :) a ze był to ostatni wyjazd w zeszłym roku to zrobię to przez zimę podczas przygotowania moto do kolejnego sezonu.

W okolicach lutego siadłem do kompa i zacząłem zamawiać potrzebne części do mojego zygzaka, a że nie chciałem oszczędzać na częściach i żeby nie rozbierać lag w połowie sezonu wybór padł na uszczelniania All Balls Racing i po przeczytaniu kilku pochlebnych postów że warto również wlać trochę gęstszy olej kupiłem olej Motul 10W.

Po rozebraniu lag moim oczom ukazała się czarna maź przypominająca olej (prawdopodobnie nie wymieniany od początku) po rozebraniu wszystkiego na części pierwsze i po wyczyszczeniu złożyłem wszystko do kupy zalałem wszystko odpowiednią ilością oleju. w ciepłym warsztacie wyregulowałem wstępnie przednie zawieszenie i odstawiłem moto do garażu aby czekało na pierwsze ciepłe dni nowego sezonu.

Pierwszy wyjazd był gdzieś pod koniec marca temp ok 8 stopni moto stało w nieogrzewanym garażu więc olej trochę zgęstniał, pierwsza próba machnięcia przednim zawiasem i moje ogromne zdziwienie że lagi są twarde jak kamień, Pierwsza moja myśl że olej zgęstniał i możne trochę za bardzo przykręciłem regulację ale pamiętam że jak go regulowałem w ciepłym warsztacie chodził całkiem przyjemnie. No nic wziąłem śrubokręt w dłoń i do regulacji :) żeby pracował w miarę normalnie porozkręcałem wszystko prawie na maksa.

Po zakończeniu regulacji nastąpił wymarzony pierwszy w nowym sezonie przelot, po przejechaniu kilki kilometrów moto zaczęło się dziwnie zachowywać,przednia zawiecha po zagrzaniu się oleju zrobiła się męka ja szmata prawie dobijając na każdej nierówności. Znowu powrót do domu śrubokręt w dłoń i regulację, w końcu udało się jakoś to wszystko wyregulować pojechałem polatać i po powrocie znowu odstawiłem moto do garażu.

Jakiś tydzień później przy temp. ok 10 stopni znowu chciałem polatać i sytuacja się powtórzyła zawias twardy jak cholera ale myślę sobie nie będę regulował bo znowu się zagrzeje i będzie kicha więc pojechałem, pierwsze kilka km myślałem ze zęby stracę ale w miarę zagrzania się oleju zaczął pracować normalnie. Tylko na pierwszym postoju kolejna niespodzianka znowu moim oczom ukazał się radosny widok kapiącego oleju tym razem z prawej lagi.

Pomyślałem że to wszystko pewnie przez za gęsty olej, więc zamówiłem znowu nowe uszczelniacze All Balls olej motul 5w i zabawa w wymianę od początku.

Po złożeniu moto okazało się ze da się bez problemu wyregulować zawiechę nie ma takich różnic miedzy ciepłym a zimnym olejem jednym słowem wszystko wróciło do normy (bynajmniej tak mi się zdawało)

Ale po ok 3 miechach gdzieś pod koniec lipca będąc na jakimś wypadzie ze znajomymi stojąc na parkingu znowu ujrzałem ten piękny widok kapiącego oleju z jednej lagi powiedziałem tylko jedno głośne słowo Kur......

Po powrocie do domu powiedziałem że mam w dupie te uszczelniacze i z racji tego że następnego dnia miałem zaplanowany wyjazd na kilka dni z moją małżonka na moto. Z samego rana pojechałem do najbliższego sklepu motocyklowego kupiłem pierwsze lepsze uszczelnienia bodajże były to uszczelnienia ARI.

Z braku czasu i faktu że nie ulało się za dużo oleju z lagi wymianę przeprowadzałem bez wylewania oleju wyjąłem tylko delikatnie sztyce do góry nogami i wymieniłem samo uszczelnienie, po złożeniu wszystko było ok pomijając fakt ze na jednej ladze miałem uszczelnienie all balls a na drugiej ari, więc jak się nic nie dzieje to po co ruszać. :) i tu zakończył bym moją opowieść ale.......

 

Przenosimy się do zeszłego poniedziałku, były zimne 2 tygodnie i w garażu zdążyło mi się trochę wychłodzić gdzieś ok 7 stopni moto nie ruszałem już ok ponad miesiąca na dworze w zeszły poniedziałek 16 stopni więc jakaś przejażdżka i może kogoś zaskoczę ale na ladze gdzie zostało uszczelnienie Alla radośnie trysną olej niczym złoże ropy na pustyni (hehe żart) Naszczęście miałem drugie uszczelnienie Ari które założyłem tak samo jak pierwsze i jest wreście suchutko.

 

A morał z tego wszystkiego jest taki że nie ma co poprawiać fabryki i lać olej taki jaki jest przeznaczony a co do uszczelnień All Balls Racing to sam nie wiem co napisać może trafiłem na jakieś wadliwe sztuki ? albo są przewidziane tylko do pracy w odpowiednich warunkach (temperaturach) ja np. Racingowe klocki hamulcowe lub opony które prawidłowo działają tylko w odpowiednich temperaturach.

Pozdrawiam




#29815 Światła w Kawie

Posted by Rymek dnia 07 November 2016 - 12:05

Na balkanach jak bylismy to podlaczyl sie za mna ZZR i koles wlasnie jechal na dlugich. Kurwiłem go non stop dopoki nie odjechal. W dzien dlugie tez oslepiaja, prawie tak samo jak w nocy. Tak samo jak zle wyregulowane reflektory. Stwarzasz kolego zagrozenie na drodze.




#29811 Światła w Kawie

Posted by t_racer_ dnia 06 November 2016 - 23:25

Cały czas ryzykujesz i dlugie swiatła troche to ryzyko zmniejszają.


Ten pogląd to mit, który wciąż jeszcze gdzie nie gdzie pokutuje. W rzeczywistości lepiej dbasz o siebie gdy włączasz tylko światła mijania. Nieoślepiony przeciwnik lepiej Cię widzi, a do tego wystarczą zwykłe światła mijania, w lusterkach też ;-)